Widzisz to każdego dnia, ale rzadko przywiązujesz do tego poważną uwagę.
Cienka warstwa materiału na listewkach żaluzji wisiała przy oknie przez ponad dekadę. Chroni Cię przed słońcem, filtruje światło i zapewnia prywatność, ale gdy przyjrzysz się jej uważniej, możesz zastanawiać się, czy kolor dobrze pasuje lub czy wzór jest atrakcyjny.
Niewielu ludzi zadałoby pytanie: skąd dokładnie pochodzi ta warstwa materiału?
Jest to w rzeczywistości dość ciekawe pominięcie. Niezależnie od tego, czy żaluzje wenecjańskie są łatwe w obsłudze, jak długo wytrzymają oraz czy tworzone przez nie światło i cień są komfortowe – wszystko to w dużej mierze zależy właśnie od tej warstwy materiału. Nie pełni ona roli wspomagającej, lecz jest prawdziwą „gwiazdą”.

I. Krótka historia materiału do żaluzji: od ukrywania zażenowania do zasłaniania światła
Najwcześniejsze żaluzje nie posiadały materiału.
Płytki drewniane, aluminiowe i plastikowe są połączone ze sobą jedna po drugiej, aby osiągnąć zasłonięcie światła poprzez fizyczne ekranowanie. Zaletą jest ich solidność i trwałość, natomiast wadą – nieestetyczny wygląd. Tekstura metalu i tworzywa sztucznego po prostu nie potrafi się harmonijnie wpisać w styl wnętrza, niezależnie od wybranego rozwiązania.
Później ktoś wpadł na pomysł: owinięcie łopatki warstwą materiału.
Takie rozwiązanie rozwiązuje dwa problemy. Po pierwsze podnosi estetykę – kolor i faktura tkaniny mogą dobrze komponować się ze ścianą i sofą. Po drugie poprawia odczucie dotyku – chłód metalu jest zamaskowany miękkością materiału.
Wkrótce jednak pojawił się nowy problem: materiał był wrażliwy na działanie promieni słonecznych.
Zwykłe firanki blakną po długotrwałym narażeniu na słońce. Łopatki żaluzji są narażone na działanie promieni słonecznych codziennie, a więc problem ten staje się jeszcze bardziej nasilony. Po kilku miesiącach łopatki żółkną, ich krawędzie zaczynają się strzępić, a w skrajnych przypadkach mogą nawet wydzielać nieprzyjemny zapach.
Dopiero w tym momencie ludzie zdały sobie sprawę: materiał żaluzji nie może być po prostu „kawałkiem tkaniny”.
II. Rewolucja materiałów: nadanie każdej włókninie niewidzialnej warstwy ochrony przed promieniowaniem UV
W laboratorium badawczo-rozwojowym firmy Mingchen Sunscreen na ścianie wiszą próbki listew żaluzji ułożone w rzędzie. Od lewej do prawej można wyraźnie zaobserwować ewolucję tego przemysłu.
Ta najbardziej po lewej stronie to zwykła, powlekana tkanina sprzed pięciu lat. Została pokryta jednowarstwową powłoką ochronną przed promieniowaniem UV. Gdy została dopiero co wyprodukowana, jej współczynnik UPF osiągał wartość 50. Po kilku praniach spadł do 30, a po jednym sezonie letnim ekspozycji na słońcu wynosił już tylko 20.
Środkowa próbka to ulepszona, grubsza tkanina powlekana. Grubsza warstwa powłoki zapewnia dłuższą trwałość ochrony przed promieniowaniem UV, ale tekstura stała się sztywniejsza, a przy przewracaniu listew słychać charakterystyczny chrzęst.
Ta najbardziej po prawej stronie to ta, której obecnie używają.
Materiałem podstawowym jest poliesterowa włóknina o wysokiej gęstości. Zamiast natomiast stosować środek ochrony przed promieniowaniem UV na powierzchni tkaniny, cząstki dwutlenku tytanu w skali nano dodawane są do włókien w trakcie procesu przędzenia. Substancja ta profesjonalnie nazywana jest ochroną przed promieniowaniem UV. Prościej mówiąc, to jakby nadanie każdej nici niewidzialnej warstwy kremu ochronnego przed słońcem. Gdy promienie UV uderzają w tkaninę, są one odbijane i nigdy nie docierają do włókien.
Technikę tę nazywa się „ochroną przed promieniowaniem UV w pierwotnym włóknie”. Nie jest ona nanoszona na powierzchnię, lecz wprowadzana bezpośrednio do struktury tkaniny.
Zalety tej metody to: odporność na wypłukiwanie barwników podczas prania, odporność na degradację pod wpływem działania promieni słonecznych oraz trwałość użytkowa. Dane wynikające z rzeczywistych badań wykazują: współczynnik ochrony przed promieniowaniem UV (UPF) wynoszący ponad 50, przy współczynniku blokowania promieni UV przekraczającym 99%. Nawet po 50 cyklach prania skuteczność ochrony przed promieniowaniem UV pozostaje praktycznie niezmieniona.
Jeden z użytkowników zachował wyjątkową staranność: odciął niewielki fragment listewki żaluzji z własnego domu i przesłał go do instytutu badawczego. Po otrzymaniu wyników badań opublikował na swojej stronie społecznościowej: „Nie przesadzałem.”
III. Trójwarstwowa struktura: „Mikrokosmos” wewnątrz listka
Jeśli przetniesz listek żaluzji Mingchen, zobaczysz trzy warstwy.
Najbardziej zewnętrzna warstwa nazywana jest warstwą funkcjonalnego powłokowego.
Nie ma to na celu jedynie poprawy wyglądu, lecz ułatwienia obsługi.
Obróbka antystatyczna zmniejsza tendencję do przywierania kurzu. W wilgotne dni na południu na zwykłych listkach tworzy się warstwa mgły, pozostawiając ślady wody po jej wyschnięciu. Powłoka antystatyczna umożliwia równomierne rozprzestrzenianie się pary wodnej, dzięki czemu po jej skraplaniu nie pozostaje żaden ślad.
Powłoka odporna na oleje i wodę ułatwia usuwanie plam oleju oraz śladów wody. Po zastosowaniu na oknach kuchennych nawet w przypadku rozpryskiwania się oleju można je natychmiast oczyścić wilgotną ściereczką.
Środkowa warstwa nazywana jest warstwą strukturalnego tkania.
Tu kryje się sekret tego, czy żaluzje są solidne, czy nie.
Poprzez tkanie materiału z różnymi gęstościami w osi wątku i osi skosu materiał uzyskuje sprzeczne właściwości: powinien być miękki w kierunku poziomym i sztywny w kierunku pionowym.
Materiał jest miękki w kierunku poziomym, aby zapewnić płynne i ciche obracanie łopatki. Gdy łopatka obraca się z pozycji poziomej do pionowej, nadmierna sztywność materiału powoduje charakterystyczny dźwięk „klikania” wynikający z tarcia; natomiast wystarczająca miękkość materiału zapewnia ciche i jedwabnie gładkie ruchy.
Sztywność w kierunku pionowym zapobiega odkształcaniu się listew po długotrwałym wiszeniu. Po długim użytkowaniu niektóre żaluzje przyjmują kształt tzw. „liści bananowych” – wyginają się w środku i opadają na końcach. Materiał ze sztywnością w kierunku pionowym wytrzymuje działanie siły grawitacji i po pięciu latach użytkowania nadal wygląda jak nowy.
Te dwie cechy są z natury sprzeczne. Miękkie rzeczy często nie potrafią stać prosto, a rzeczy stojące prosto zwykle nie są wystarczająco miękkie.
Najbardziej wewnętrzna warstwa nazywana jest warstwą wzmacniającą funkcjonalność.
W przypadku całkowicie przeciwsłonecznych żaluzji tylna strona jest pokryta warstwą matowej czarnej powłoki.
Funkcją tej warstwy nie jest blokowanie światła – warstwa środkowa odpowiedzialna za blokowanie światła została już wysuszona – lecz pochłanianie światła.
Zapobiega przechodzeniu światła przez szczeliny między lamelami, a następnie odbijaniu się od sufitu. To uczucie „pomieszczenia pozostającego jasne nawet przy opuszczonych żaluzjach” jest pochłaniane przez tę czarną warstwę.
Jeden z użytkowników opisał to doświadczenie następująco: „W południe, gdy opuszczasz żaluzje, pomieszczenie natychmiast wydaje się jakby zapadło w zmierzch – ale nie w całkowitą ciemność, lecz w spokojną ciemność.”
IV. Sekret koloru: Dlaczego barwa nie znika przez pięć lat?
Wydrywanie żaluzji to dobrze znany temat.
Narażenie na działanie słońca i promieniowania ultrafioletowego powoduje stopniowe rozkładanie się cząsteczek barwnika, a kolor zanika krok po kroku. Różnica między drogimi a tanimi żaluzjami często tkwi właśnie w tym — drogie żaluzje wyblakają wolniej, podczas gdy tańsze szybciej tracą kolor.
Podejście firmy Mingchen jest nieco inne.
Stosują one barwienie przed formowaniem włókna, zwane również „barwieniem w roztworze”. Zamiast barwić tkaninę po jej utkaniu, dodają barwnik w momencie, gdy poliester nadal znajduje się w stanie ciekłym. Włókno wyprodukowane w ten sposób ma od samego początku odpowiedni kolor.
Jaka jest korzyść z tej metody?
W przypadku zwykłego barwienia kolor jest przytwierdzany do powierzchni włókna. Po narażeniu na działanie słońca barwnik znajdujący się na powierzchni ulega najpierw rozkładowi, co powoduje wyblakanie koloru. Barwienie przed formowaniem włókna natomiast wprowadza barwnik do wnętrza włókna. Po narażeniu na działanie słońca wyblakaniu ulega jedynie bardzo cienka warstwa powierzchniowa, podczas gdy kolor w głębi włókna pozostaje zachowany.
Zatem stwierdzenie, że żaluzje nie wyblakają przez pięć czy dziesięć lat, nie jest przesadą — jest to po prostu konsekwencją praw fizyki.
Istnieje dodatkowa korzyść: ochrona środowiska. Barwienie przed przędzeniem eliminuje konieczność barwienia po przędzeniu, co pozwala zaoszczędzić wodę zużywaną oraz ograniczyć zanieczyszczenia powstające w procesach barwienia i wykańczania. Ilość wody zaoszczędzona przy produkcji jednego metra materiału wystarcza na miesięczne zapotrzebowanie trzyosobowej rodziny.
V. Różne przestrzenie, różne „ubrania”
W instrukcji produktowej firmy Mingchen materiał na żaluzje podzielony jest na trzy rodziny, odpowiadające różnym charakterom poszczególnych pomieszczeń.
Do salonu i pokoju do pracy lub nauki wybierz serię „półprywatności”.
Przepuszczalność światła w tej serii mieści się w zakresie od 20% do 60%. Gdy lamelki są całkowicie zamknięte, światło przechodzi przez nie jako miękkie, rozproszone światło – nie oślepiające, ale wystarczająco jasne; gdy lamelki są lekko uchylone, promienie słoneczne rzucają na podłogę i ściany cienie przypominające paski zebry.
Projektanci firmy Mingchen nazywają to „regulowaną atmosferą”: pracuj, gdy chcesz pracować, marń, gdy chcesz marzyć – a światło dostosowuje się do Twojego nastroju.
Dla sypialni i domowego kinoteatru wybierz serię „pełnego zacienienia”.
Stopień zacienienia tej serii może przekraczać 99%. Kluczowym elementem technicznym są dwie warstwy: jedna warstwa o wysokiej gęstości tkanych nitek blokuje światło bezpośrednie, a druga warstwa matowej czarnej powłoki pochłania światło rozproszone.
Niektórzy użytkownicy donosili, że „W weekendy śpię do godziny 10 rano, ale pokój pozostaje całkowicie ciemny – żadne światło nie przedostaje się do środka. Nawet w dzień, przy zamkniętych zasłonach, panuje wrażenie nocy.”
Dla kuchni i łazienki wybierz serię „wodoodporną i oleo odporną”.
Te dwa pomieszczenia charakteryzują się dużą wilgotnością oraz obecnością dużej ilości par kuchennych. Zwyczajne materiały są podatne na pleśń i łatwo wchłaniają zapachy.
Mingchen zastosował specjalne obróbki powierzchniowe materiału w tej serii. Kropelki wody staczają się z niego bezpośrednio po dotknięciu, a plamy oleju można usunąć wilgotną ściereczką. Do samego materiału dodano również środek zapobiegawczy przed pleśnią, więc nie ma powodu do obaw o powstanie czarnych plam nawet przy długotrwałym wilgotnym środowisku.
Klient prowadzący restaurację stwierdził, że siatki okienne w kuchni są zamontowane od trzech lat, a łopatki nadal są bez śladu zabrudzeń. „Okazały się znacznie bardziej wytrzymałe, niż się spodziewałem."
VI. Obsesja na punkcie „0,3”
Podczas jednej z wizyt w salonie wystawowym Mingchen personel pokazał mi dwa próbki materiału do dotknięcia.
Jedna z nich to zwykły materiał zakupiony na rynku, a druga to materiał opracowany we własnym zakresie przez firmę. Mają taką samą grubość i kolor, ale wrażenia dotykowe są zupełnie inne.
Zwykła wersja wydaje się nieco chropowata w dotyku, a podczas przesuwania palców odczuwa się lekkie opory.
Zapytałem, jak to zostało osiągnięte.
Pracownik powiedział: „Nie zrobiliśmy nic specjalnego. Po prostu utrzymaliśmy współczynnik tarcia każdej partii materiału poniżej 0,3. Gdyby był wyższy, ponownie byśmy go wyprodukowali.”
Później dowiedziałem się, że dla tego „poniżej 0,3” odrzucono ponad dwanaście wersji próbek i zużyto niemal dodatkowy rok. Niektórzy dostawcy nie rozumieli tego i twierdzili, że nikt na rynku nie przejmuje się tym parametrem, pytając, dlaczego sami sobie utrudniają życie.
Dyrektor ds. badań i rozwoju Mingchena odpowiedział: „Użytkownik może nie znać terminu «współczynnik tarcia», ale potrafi odczuć, czy powierzchnia jest gładka, czy nie.”
VII. Niewypowiedziane potrzeby użytkowników
Zespół badań i rozwoju Mingchena ma pewien zwyczaj: co roku losowo odwiedza kilkudziesięciu użytkowników. Nie pytają ich o poziom zadowolenia, zadając jedno otwarte pytanie:
Czy jest jakiś moment, w którym myślisz, że ten produkt mógłby być jeszcze lepszy?
Zebrane odpowiedzi były bardzo zróżnicowane.
Niektórzy mówią: „Światło poranne było zbyt intensywne. Obudziłem się z powodu oślepienia, a nie naturalnie.” – to skarga na brak precyzyjnej kontroli nad oświetleniem.
Rozwiązaniem jest wersja inteligentna wyposażona w czujnik światła, która automatycznie otwiera się powoli o wschodzie słońca, nie przeszkadzając użytkownikom.
Ktoś powiedział: „Gdy opuszczałem żaluzje, gdy dziecko spało, hałas je obudził.” – wynika to z opinii, że obsługa nie jest wystarczająco cicha.
Rozwiązaniem było zoptymalizowanie składu powłoki lameli, co zmniejszyło współczynnik tarcia i ograniczyło hałas podczas otwierania i zamykania do poniżej 28 decybeli – nawet ciszej niż dźwięk odwracania strony książki.
Niektórzy mówią: „Jeśli trzymasz w domu kota, listewki są całkowicie pokryte sierścią i trudno je oczyścić.” – wynika to z opinii, że konstrukcja nie jest wystarczająco wygodna w pielęgnacji.
Rozwiązaniem jest zastosowanie powłoki antystatycznej. Gdy włosy kota osiadają na niej, można je łatwo zdmuchnąć.
Opinia użytkownika została umieszczona na tablicy informacyjnej działu Badań i Rozwoju. Napisała ją młoda mama:
Moja córka powiedziała, że żaluzje są jak czary: rano są jasne, w południe ciemne, a po południu znów jasne. Powiedziałam jej, że to nie żaluzje się zmieniają, tylko słońce przesuwa się po niebie.
Ktoś zapisał czerwoną długopisem u dołu: To właśnie taki efekt chcemy osiągnąć – aby użytkownicy odczuwali światło i cień, a nie żaluzje.
VIII. Następny etap rozwoju materiałów tekstylnych
Globalny rynek materiałów do żaluzji rośnie stabilnie i do 2031 roku osiągnie prawdopodobnie niemal 179,5 miliarda juanów. Za tą liczbą kryją się coraz bardziej szczegółowe oczekiwania konsumentów dotyczące jakości życia.
Obecne kierunki badań i rozwoju Mingchen obejmują dwa obszary.
Jedna z nich to inteligentniejsza tkanina. Po połączeniu z czujnikami potrafi sama wykrywać natężenie światła oraz indeks UV i automatycznie dostosowywać współczynnik przepuszczania światła. Bez ingerencji człowieka okno wie, kiedy ma blokować światło, a kiedy je przepuszczać.
Druga to bardziej przyjazna dla środowiska tkanina. Wykonana jest z recyklingowych butelek plastikowych, a proces jej barwienia odbywa się bez użycia wody. Po zakończeniu okresu użytkowania produktu można go również przetworzyć ponownie i wykorzystać ponownie.
Jeden z użytkowników ujął to bardzo trafnie: „Zakup dobrej kompletu żaluzji, które przez dziesięć lat nie będą wymagały wymiany, stanowi samo w sobie wkład w ochronę planety.”
IX. Epilog
Żaluzje nie są produktami wysokiej technologii. Istnieją od setek lat i są tak stare, że wielu ludzi uważa, iż nie ma już nic więcej do powiedzenia na ich temat.
Ludzie z firmy Mingchen jednak tak nie uważają.
Z ich punktu widzenia, dopóki użytkownicy odczuwają choćby najmniejszy dyskomfort podczas użytkowania, warto rozpocząć proces od nowa. Ulepszyć dokładność koloru, sprawić, że otwieranie i zamykanie będzie płynniejsze, ułatwić konserwację oraz wydłużyć okres eksploatacji.
Ta warstwa materiału, którą większość ludzi pomija, stanowi dla nich punkt wyjścia do ponownego rozpoczęcia całego procesu.
W ciągu ośmiu lat zgromadzili oni ponad dziesięć patentów dotyczących tej warstwy materiału. Dla osób spoza firmy wydaje się to dość imponujące, ale sami twórcy nie przywiązują do tego dużej wagi – po prostu usunęli jeden po drugim wszystkie niedogodności, których użytkownicy nie potrafili wyrazić słownie.
Ktoś zadał założycielowi firmy Mingchen pytanie: „Jaka to jest filozofia?”
Odpowiedział: „Nie ma żadnej filozofii. Po prostu dostarczamy użytkownikom tego, czego chcą. Jeśli nie potrafią określić, czego chcą, próbujemy zgadnąć. Jeśli się pomylimy, wprowadzamy zmiany. Jeśli zgadniemy poprawnie, kontynuujemy zgadywanie w przypadku kolejnego elementu.”
